28 maja 2016

#14 BETA

Tytuł: BETA
Autor: Rachel Cohn
Cykl: BETA ( tom 1)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 316
Na rajskiej wyspie, na której ludzie nie znają innych odczuć oprócz radości, wszystko powinno być idealne. Czy aby na pewno takie jest ?

Elizja jest 16 - letnim klonem. Nie ma duszy, nie ma emocji, jest prawie jak robot. Znaczy tak powinno być i wszyscy naokoło tak myślą, lecz ona wie, że jest inna. Wylądowała na Dominium - wyspie bogaczy, którzy pławią się w luksusie, a dokładniej w domu gubernatora. W tej rodzinie uchodzi za niańkę, służącą bez uczuć. Jednym słowem jest niewolnikiem. Ale jej to nie przeszkadza, ponieważ właśnie z tego powodu istnieje, została zaprogramowana do służenia ludziom. Jednak kiedy poznaje Tahira - wszystko się zmienia. Zaczyna czuć motylki w brzuchu, a jej myśli cały czas krążą wokół jego osoby. Musi bardzo dobrze kryć swoją tajemnicę. Postanawia przyłączyć się do rebelii, czyli defektów takich jak ona, którzy chcą decydować o swoim losie, lecz w takim miejscu, gdzie nawet powietrze jest nieskazitelnie czyste nie może do tego dojść. Elizja wie, ze musi wziąć sprawy w swoje ręce i ucieka. Od przybranej rodziny, wyspy i innych klonów. Jak długo, będzie się mogła ukrywać, zanim ją złapią ? A jak sprawy potoczą się z Tahirem ? A może spotka innego ? 

"Ogień zaczął płonąć. Teraz może tylko przybierać na sile. Nie da się go ugasić".

Wątpię, czy zgodzicie się z moją opinią. Książka, jest naprawdę dobrze pomyślana. O takiej tematyce, jeszcze nigdy nie słyszałam. Jednak ten świat napawa mnie wstrętem, tak samo jak klony i wysoka technologia. To utrudniało mi czytanie. Z jednej strony wciągnęła mnie i chciałam dalej czytać, a z drugiej strony chciałam jak najszybciej móc odłożyć tę książkę. Naprawdę dziwne odczucie, przez które nigdy nie oglądałam Star Wars, Transformers lub nie sięgnęłam po książki Lema. Ale wróćmy do tematu. Ważne, ze dotrwałam do końca książki. Muszę przyznać, iż w niektórych momentach autorka trochę przynudzała. Scena trwała i trwała w nieskończoność i dopiero pod koniec tak naprawdę zaczęło się coś dziać.

 Elizja była bardzo dobrze wykreowaną postacią, ale nie pasowały mi jej dwie cechy: arogancja i jej samouwielbienie. Uważała się za najpiękniejszą i myślała, że może zdobyć każdego. Trochę mnie to irytowało. Inne drugoplanowe postaci grały po prostu role rozpuszczonych, bogatych nastolatków. Taka sama była miłość w tej książce: chaotyczna, krótka i gwałtowna. Nie podobało mi się to.

Powieść Rachel Cohn nie przypadła mi do gustu i zdaje sobie sprawę, iż zaliczam się do grona nielicznych. Najbardziej mi się spodobał pomysł samej autorki, który jest dość niespotykany, lecz cała reszta to katastrofa, chociaż wydaję mi się, że tom zapadnie mi na długo w pamięć.

Moja Ocena: 4/10

Jaka jest Wasza opinia ?
Czy bardzo różni się od mojej ?
Zapraszam do komentowania!
Wasze zdanie, jest dla mnie niezwykle ważne <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz