Tytuł: Oddam Ci Słońce
Autor: Jandy Nelson
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Liczba stron: 374
Dwa ciała, jedna dusza - bliźniaki. Tak bardzo różni od siebie, jednak gdy jednemu z nich, dzieje się krzywda, drugi czuje jego cierpienie. Niesamowicie zazdrośni o siebie nawzajem, a także o swoją "połówkę" rodzica. Kiedyś byli nierozłączni, a teraz trudno im zamienić ze sobą choć parę zdań.
Jude i Noah - bliźniacy o zupełnie innych poglądach i charakterze, są nierozłączni. On - dokładny, delikatny, nieśmiały, kocha się w sztuce. Ona - otwarta, zabobonna, buntownicza, romantyczna. Cały czas ze sobą rywalizują, ubiegają o uwagę obojga rodziców. Śmierć matki zmienia ich na gorsze. Noah staje się bezuczuciowym imprezowiczem, natomiast Jude wierzącą w horoskopy szarą myszkę. Jednak z historią wypadku samochodowego ukochanej osoby wiąże się wiele zdarzeń i osób, tych bardziej, jak i mniej znanych. Czy uda im się rozwikłać zagadkę, dokończyć pewne elementy układanki, których wcześniej nie zauważali ?
"Albo pływasz, albo toniesz, takie jest życie."
Typowa życiówka. Nie przepadam za tym typem książek, choć ta była trochę inna. Autorka podzieliła ją na części - z perspektywy Noaha lub Jude oraz przed śmiercią matki i po. Z jednej strony to ułatwiało czytanie, a z drugiej utrudniało. Trudno powiedzieć. Moim zdaniem, lepiej byłoby gdyby połowę książki opowiadał chłopiec, a drugą dziewczyna. Wersja jednego, a potem drugiego. Taki świat widziany od dwóch, innych stron. Ale wróćmy do tematu. Jandy chciała tutaj zastosować wzrastającą z kartki na kartkę wartką akcję. Niestety, jej się nie udało. Początek był tak nudny, że po paru przeczytanych stronach miałam ochotę, odłożyć ją na swoje miejsce w bibliotece. Wytrwałam do samego końca i w sumie jestem zadowolona, gdyż nie spodziewałam się kompletnie takiego obrotu sprawy. Właśnie najlepszy był koniec, który różnił się od zwyczajnego, przewidywalnego początku. Ostatnie kartki były niespotykaną historią i pewnym wytłumaczeniem, dla którego niektórzy bohaterzy znaleźli się w tej książce.
"Nasze prawdziwe osobowości są głęboko ukryte w tych fałszywych."
Czasami warto mieć na swoim koncie taką młodzieżówkę. Potrafi nauczyć nas wielu rzeczy i na pewno zapamiętamy z niej najważniejsze momenty, które potem mogą być podstawą do ciekawych poglądów lub obserwacji społeczeństwa. Styl pisania autorki przypomina, co tak naprawdę chciała wlać na papier. Pokorę, tolerancję, miłość. Trzy rzeczy, które wprost przebijają się przez strony, podczas czytania.
Moja Ocena: 5/10
"Albo pływasz, albo toniesz, takie jest życie."
Typowa życiówka. Nie przepadam za tym typem książek, choć ta była trochę inna. Autorka podzieliła ją na części - z perspektywy Noaha lub Jude oraz przed śmiercią matki i po. Z jednej strony to ułatwiało czytanie, a z drugiej utrudniało. Trudno powiedzieć. Moim zdaniem, lepiej byłoby gdyby połowę książki opowiadał chłopiec, a drugą dziewczyna. Wersja jednego, a potem drugiego. Taki świat widziany od dwóch, innych stron. Ale wróćmy do tematu. Jandy chciała tutaj zastosować wzrastającą z kartki na kartkę wartką akcję. Niestety, jej się nie udało. Początek był tak nudny, że po paru przeczytanych stronach miałam ochotę, odłożyć ją na swoje miejsce w bibliotece. Wytrwałam do samego końca i w sumie jestem zadowolona, gdyż nie spodziewałam się kompletnie takiego obrotu sprawy. Właśnie najlepszy był koniec, który różnił się od zwyczajnego, przewidywalnego początku. Ostatnie kartki były niespotykaną historią i pewnym wytłumaczeniem, dla którego niektórzy bohaterzy znaleźli się w tej książce.
"Nasze prawdziwe osobowości są głęboko ukryte w tych fałszywych."
Czasami warto mieć na swoim koncie taką młodzieżówkę. Potrafi nauczyć nas wielu rzeczy i na pewno zapamiętamy z niej najważniejsze momenty, które potem mogą być podstawą do ciekawych poglądów lub obserwacji społeczeństwa. Styl pisania autorki przypomina, co tak naprawdę chciała wlać na papier. Pokorę, tolerancję, miłość. Trzy rzeczy, które wprost przebijają się przez strony, podczas czytania.
Moja Ocena: 5/10
A co Wy o niej sądzicie ?
Koniecznie podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach !

Szczerze mówiąc to się z nią męczyłam. Do dziś nie rozumiem tych wszystkich zachwytów nad nią. :)
OdpowiedzUsuń